wtorek, 10 stycznia 2017

W oczekiwaniu na wiosnę

Jest 22:22. Rodzinka trochę wcześniej poszła spać. Ignacego coś złapało w żłobku i mamy kolejny "tydzień z antybiotykiem". To jeden z powodów, dla których chwilowo odpuściliśmy zabawę z piłką w Socatots (polecam). Głęboko wierzę, że to się za jakiś czas skończy, przecież Ignacy to twardy chłop. 

Zaczynam kolejny wpis na blogu. To ten moment, kiedy "Tata piłkarza" jest jeszcze ukryty przed milionami czytelników :P,  a ja się zastanawiam jak go przyjmiecie :)

Pokazałem tę stronkę kilku osobom. Koleżance "siedzącej w blogosferze", koleżance, która "ogarnia internety", koledze ze zmysłem foto i jeszcze jednej koleżance, która na pewno wie więcej o sporcie niż Ty :) Póki co jest chyba dobrze, albo tylko tak mówią, bo chcą być mili ;)

Wracając do tematu wpisu.

Końcówka jesieni i zima, to dla taty i na pewno niejednej mamy piłkarza taki średni okres. Wchodzimy na salę, na której często nie ma możliwości oglądania treningów, więc pozostaje gadanie z rodzicami o planach podbijania piłkarskiego świata. Osoby, których dzieciaczki coś trenują znają ten rytm dnia. Zrywasz się rano, a właściwie byś chciał/a się zerwać, ale wiadomo jak jest. Dzień wcześniej mieliśmy ważną misję obejrzenia "jeszcze tylko jednego" odcinka "Gry o Tron", "Wikingów" czy czegoś innego, no i teraz błagamy budzik o jeszcze pięć minut.

Rano jak to rano, budzenie dzieciaków (znacie to prawda? ;) ) pies, zakupy, domowe sprawy, skrobanie szyb w aucie, korki, logistyka żłobkowo - przedszkolno - szkolna, jakieś dziwne reklamy w radiu i wkręcanie ludzi na antenie, praca, praca, praca, kawa, praca i ....ostatnie pięć minut pracy, a ty juz wiesz, że to dziś. Dziś jest TRENING! Huuuraaa! A nie, dziś na sali :(.

P.s. uważam, że treningi na sali są bardzo potrzebne i dużo dają. Na hali dużo trudniej jest opanować piłkę. Jeden z moich ulubionych piłkarzy - Ronaldinho Gaúcho (przed chwilą sprawdziłem na Wiki nazwisko ;)), swoją karierę rozpoczął od piłki halowej. Jedyny minus, to że czasami nie można ich oglądać, a może to plus?  - > (zobacz wpis o szalonych rodzicach vs. rodzicach skarbach) < -

Po pracy szybko po dzieciaki, logistyka popołudniowa, szkoły, angielskie, żłobki, korki, taksówki, które zajeżdżają ci drogę, szybkie przebranie się na trening, - masz wodę i buty? - mam, - lecimy!  Tak wygląda późna jesień i zima taty piłkarza. Są oczywiście jeszcze weekendy z treningami, ligą halową i turniejami, ale generalnie to czas, w którym funkcjonuję w trybie piłkarsko - rodzicielskiego przetrwania.

Jest dopiero styczeń, a już wyobrażam sobie jak to będzie wiosną. Wyjdziemy (pewnie już w marcu) na trawkę (trenujemy na trawie), rozpocznie się liga Orlika, znowu będziemy z Olkiem regularnymi, wieczornymi gośćmi lokalnych orlików i boisk (zobacz film poniżej), na pewno odwiedzimy kumpli Olka podczas meczy w młodzieżowych ligach.


Będzie fajnie. To jest dopiero piłka! :) 


Tak wygląda wiosna ;)
W oczekiwaniu na wiosnę, planuję realizację naszych 10 noworocznych postanowień, przeczytasz o nich TUTAJ

Na końcu chciałem was zapytać, jak wam mijają piłkarskie zimy?
Jak sobie radzicie ze sztucznym światłem, zapachem materacy i sal gimnastycznych. Może patrzycie na ten okres trochę inaczej niż ja? Dajcie znać w komentarzach, oczywiście jak tylko opublikuję tego bloga.

[tata piłkarza]
  1. Super blog Panie OKO. To może na wiosnę pogramy razem z synami pozdrawiam Maliniak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W UK dzieciaki cały czas trenują na zewnątrz. Dają radę, rodzice w samochodach:) Tak, wiem że nie mamy śniegu w Londynie, ale czasem wiatr jest naprawdę okropny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, treningi z możliwością oglądania to jest to ;)

      Usuń

Wpisz szukane słowo i wciśnij Enter